Było to bardzo wyrównane spotkanie. Obie drużyny grały mądrze i konsekwentnie, czekając na błąd przeciwnika. Pierwsi swoją dogodną okazję mieli zawodnicy Gwarka, na szczęście ich napastnik z pięciu metrów, nie atakowany przez nikogo trafił wprost w nogi interweniującego Marczaka.
Natomiast nasze najgroźniejsze okazje to strzał zza pola karnego, wracającego po kilku latach do gry, Koleszki, a także indywidualna akcja Mikity, który został w ostatniej chwili zablokowany.
Druga część spotkania zaczęła się dla nas bardzo źle. W 52 minucie obrońca Gwarka zdecydował się na indywidualną akcję w naszym polu karnym i po wymanewrowaniu naszych zawodników oddał precyzyjny strzał niemal w samo okienko bramki, nie dając szans na skuteczną interwencję Marczakowi.
Kolejne minuty to przewaga gospodarzy, którzy zwietrzyli szanse na podwyższenie prowadzenie, gdyż my po tej bramce stanęliśmy i mieliśmy problem by się ogarnąć.
Na szczęście udało się przetrwać ten okres i ponownie uporządkować swoje szeregi, dzięki czemu mogliśmy zacząć odrabiać straty.
W 77 minucie na rajd zdecydował się Robert Zalesiński, wbiegł do środka, odegrał przed polem karnym piłkę do Bladycza, temu z kolei dosyć przypadkowo (ale też bardzo dokładnie) udało odegrać się ją z powrotem do Zalesińskiego, który precyzyjnym strzałem doprowadził do wyrównania.
Pięć minut przed końcem faulowany w polu karnym Gwarka był Grzegorz Mikita. Sam poszkodowany podszedł do rzutu karnego, ale jego intencje wyczuł bramkarz gospodarzy, który sparował piłkę w bok. Na szczęście najprzytomniej w tej sytuacji zachował się Dawid Bladycz, który od razu doskoczył do futbolówki i dostawiając nogę dał nam drugiego gola.
Do końca spotkania nic się już nie zmieniło, dzięki czemu możemy cieszyć się z kolejnej wygranej w tym sezonie. Co więcej rozegraliśmy w tym sezonie osiem wyjazdowych spotkań i odnieśliśmy komplet zwycięstw, co z pewnością jest sporym osiągnięciem. Oczywiście najważniejsze są trzy punkty, dzięki którym umocniliśmy swoją pozycję lidera zabrzańskiej Majer A klasy i w radosnych humorach możemy rozpocząć święta Wielkiej Nocy.
Następne spotkanie zagramy u siebie, w najbliższą sobotę z Ruchem Kozłów.